Uff, wlasnie stoczylam bitwe z wkurzajaca mucha, ktora nie wiem jakim cudem znalazla sie w domu (a dokladnie w moim pokoju), gdyz we wszystkich oknach sa moskitiery przeciwko owadom! Weird..
Ale zacznijmy od poczatku.Dzisiaj rano bylismy w mojej szkole, gdyz zaczelo sie registration. Zrobilam zdjecie do mojej ID i ona sie od razu wydrukowala. Wygladam jak dziecko szczescia.... ale to chyba dobrze? (Na razie mam tam napisane, ze bede w 10th grade, ale to jeszcze nie jest pewne). Ogolnie wgapialam sie w nia jak glupia przez jakis czas, bo bylam tak podekscytowana tym wszystkim. Zastanawiam sie czy mam kupowac Yearbooka (wielka ksiazka, w ktorej sa zdj wszystkich ze szkoly). Wiadomo, ze wszystkich nie poznam, ale wydaje mi sie, ze moge wydac 60$ na taka pamiatke. Co myslicie???
Po szkole pojechalismy na fair, czyli w tlumaczeniu jarmark, chociaz ja bym tak tego nie nazwala, na ktory zaprosila nas Grace, czyli dziewczyna, ktora uczy hsis jezdzic konno. Glownym punktem byl wlasnie konne konkursy. Wystepowaly w roznych kategoriach, grupach wiekowych, stylach itd. Nigdy nie widzialam tak duzo koni w jednym miejscu. Fajne bylo tez to, ze jezdzcy mieli czasami takie super ladne outfity ;) Bylo tez tam duzo zwierzat, ktoreo potem wystawiali na aukcji. Byly tam krowy, swinie, owce, kozy, kroliki (byly takie sliczne kroliki po 5$ i jak zwykle hsis jakiegos chciala- jak to ujela hmom, ona chcialaby miec wszystko co jest small and cute xd), byly tam nawet lamy- strasznie smieszne. Oprocz tego moglismy zaszalec w wesolym miasteczku! Grace polecila nam taka jakby zamknieta karuzele. Wygladala ciekawie (jak spodek UFO), dlatego dalismy sie namowic. Szczerze powiem najpierw bylam przerazona, bo okazalo sie, ze tam sie stoi i nie ma zapiec! What ?!?!?! Ale potem okazalo sie to superkalifradalistodexpialityczne! Chodzi o to, ze nalezy sie oprzec plecami o takie jakby oparcia i potem w miare jak to cos sie rozkrecalo, bylismy coraz bardziej do tego przyciskani. Nawet policzki tak odlatywaly jak w bajkach, gdy cos sie szybko porusza ;) Dodatkowo jeszcze te oparcia jezdzily w gore i w dol. To bylo naprawde super! Potem poszlismy do labiryntu z lustrami. Myslalam, ze to nic takiego, ale to bylo naprawde very confusing! Pare razy wpadalysmy w lustra, myslac, ze tam jest przejscie. Na koniec bylismy na takiej windzie, ktora wjezdza wolno do gory, a potem gwaltownie zjezdza w dol. Bylo juz dosyc pozno (konne konkursy zajely nam duuuuzo czasu), wiec wrocilismy do domu.
Po malej sapper, postanowilam, ze w koncu doprowadze moje paznokcie do porzadku i pomalowalam je, poniewaz jutro przed poludniem idziemy na plaze! Nie moge sie doczekac, aczkolwiek nie wiem czy bede sie kapac, bo woda byla troszke zimna. Jednak przed tym hmom powiedziala, zebym chwile poczekala przed domem, poniewaz zaraz bedzie tedy przejezdzac bardzo stara lokomotywa, napedzana para. A ze przyjezdza tylko raz w roku (I'm lucky) to musialam ja zobaczyc. To jest calkiem fajne, ze objezdzaja takim ustrojstwem cale miasteczko. Tylko ze zajmuje im to meeega duzo czasu, gdyz ta maszyna porusza sie baaardzo wolno (przynajmniej mialam czas zeby zrobic fotke).



